500 dni…

500 dni

Dziś wracam do pracy po bardzo długiej przerwie. Mimochodem postanowiłem policzyć, ile czasu minęło od mojego ostatniego razu w biurze i po kliknięciu znaku „=” na kalkulatorze pojawiła się liczba 500 – tyle czasu minęło od kiedy z walizką udałem się do szpitala. Nie wiem czy to magia liczb, bo w szpitalu spędziłem dokładnie 100 dni (o tym pisałem tu). Pewnie niejedna/niejeden z was pomyślało – tyle wolnego, tyle można zrobić. I w sumie nie nudziłem się, starałem się korzystać z tego czasu jak najwięcej. Trochę próbowałem spełniać marzenia, nadrabiałem zaległości muzyczne, filmowe, serialowe i towarzyskie. Pewnie jeszcze zatęsknie za wolnym, beztroskim (jeśli mogę to tak w moim przypadku nazwać) czasem, ale czas wracać do rzeczywistości…


Liczba ta od razu skojarzyła mi się z cudownym filmem „500 dni miłości”, bo tak jak główny bohater (Joseph Gordon-Lewitt) robię mały rachunek sumienia sięgając pamięcią wstecz.

Tu podobieństwo się kończy, bo dla głównego bohatera te 500 dni były tymi najszczęśliwszymi w jego życiu. W moim przypadku nie mogę tak tego powiedzieć. Mimo wszystko po tych pięciu setkach mam wrażenie, że wychodzę bardzo wzmocniony, chyba jak nigdy. Nie powiem, że było warto przeżywać dramaty, ale każde takie doświadczenie uczyniło mnie silniejszym. Prawdą więc jest powiedzenie, że co nas nie zabije to nas wzmocni. I mimo to, że Tomowi nie wyszło ostatecznie, to jednak te 500 dni totalnej szczęśliwości były po prostu dla niego wielkim szczęściem – a szczęście to raczej impresja niż długotrwały proces, więc w sumie był szczęściarzem aż przez 500 dni.
Teraz wracam na łono ludu pracującego trochę ze strachem, małymi obawami, ale też bardzo się z tego cieszę.
No i na deser posłuchajcie jak mocniejsze stały się Britney i Christina 😉

Aha i dlaczego takie zdjęcie na okładkę? Bo dużo miłości dostałem i wciąż dostaję od Was – DZIĘKUJĘ!!!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.